|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Anatomy (Anatomia) wszystkie dni są takie same. Rozmyślał Roy. Jak zwykle o tej porze siedzę w karczmie popijając "czerwonego byka". Ehhh...nawet wino wciąż to samo. Mogłaby się w końcu dziać jakaś akcja. Rzekł w smutku po czym wziął dużego łyka z kubka. Roy nie był zwyczajnym handlarzem czy kupczykiem. Był Znachorem a wiadomo, że znachorzy z natury są agresywni i zapalczywi. Toteż hasło wygłoszone do karczmarza nazywające go psią rzycią i rozkazujące przyniesienie więcej wina inaczej ten pożegna się z przyrodzeniem nikogo nie zdziwiło. Nagle do karczmy w wielkim hałasie wszedł pewien mężczyzna, stanął w drzwiach i rozejrzał się. W karczmie było strasznie ciemno więc nowo przybyły nie mógł dojrzeć innych gości karczmy. Ubrany był o dziwo w rażącą błękitną szatę. Roy podniósł głowę znad kubka, rozejrzał się po karczmie zdziwiony by 3 w sekundy później wraz z wszystkimi obecnymi w karczmie roześmiać się do rozpuku. Znachor zmierzył postać wzrokiem i od razu wiedział że przed nim stoi chuchro jakich mało. Ten krzywy nos, wykrzywione uzębienie, twarz tonąca w piegach oraz błękitna szata skłoniła go do jednego przypuszczenia. Nagle podchmielony Roy wszedł na stół po czym krzyknął do wszystkich w karczmie. Ty głupi mięczaku chodź sprawdzimy jakim jesteś mężczyzną. Rzekł po czym chwiejnie zszedł ze stołu i z pałką, którą dostał od jakiegoś człeka ruszył na tego w blękitnej szacie. Człowiek w różowej szacie słyszał to lecz nie widział Roya. Widział tylko biała pałkę zmierzającą w ich kierunku.
Roy nagle zatrzymał się w połowie drogi z pobladłą twarzą, bo to co zobaczył przyprawiło go o zawrót głowy. Nagle do karczmy wszedł drugi człowiek w równie różowej szacie, lecz tym razem Znachor wiedział, że za tą budową ciała kryje się niesamowity siłacz. Szybko obrócił się i wręczył stojącemu obok człekowi pałkę po czym oddalił się w stronę wyjścia tylniego.
-Unek jeszcze nie zamówiłeś jadła. Rzekł drugi -Mistrzu. Ten z białą pałką mi groził i ogólnie śmiali się z naszego rodowego koloru i… i… mówili, że jestem mięczak. Rzekł chłodno Unek -Już ja im pokażę......Rzedł osiłek po czym ruszył na niczego niespodziewających się gości tawerny. Na drugi dzień Roy miał kuuuupę roboty. O Anatomii:
Doodano: 2006-02-04 |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||