Aktualna Pora dnia w grze
 
Elfy

Wchodzisz do karczmy pełen nadziei na kufel zimnego piwa, który ukoi nieco zmęczenie po całodziennej wędrówce. W środku jest tłoczno, wokół unosi się zapach tytoniu, potu i zakwasu, wszystko miesza się z wonią gotowanego jadła. Po chwili, kiedy Twoje uszy przyzwyczajają się do gwaru, orientujesz się, że wszedłeś w sam środek zażartej dysputy. Ludzie przekrzykują się nawzajem, trudno dociec o co idzie. Siadasz nie zwracając na siebie uwagi przy jedynym wolnym jeszcze stole, przy którym siedzi zakapturzona postać. Człowiek ćmi spokojnie fajkę i nie bierze udziału w kłótni. Rozglądasz się uważnie starając się połapać w tym całym rejwachu. Ktoś na środku izby krzyczy donośnie.
- A wiadomo co to za licha? Widzieliście ich uszy? Szpiczaste jako u skrzatów jakiś! I gały wielkie jak jeziora mają! A łukami to tak szyją, jakby się z nimi rodzili! Zwierza nam w lesie wybiją!
Z przeciwległego kąta sali rozlega się sfrustrowany głos.
- A i baby nasze jak na nich spozirają! A tfu!
Cała sala wybucha gromkim śmiechem, jegomość ze środka sali stara się wszystkich uciszyć.

- Tu się śmieć nie ma co, bo prawdę rzekł Wenert! Wiadomo czy im one też miłe nie są? Ryzykować będziemy?!
- A nam to nie miło popatrzeć na ichne kobiety? Widzieliście je? Jam widział i dotąd gęby zamknąć z podziwu nie mogę!
Zewsząd rozlegają się pomruki i przytakiwania.
- Coś zrobić musim! Przegnać ich! Niechaj obozują w jakim inszym lesie! Mówię Wam, nie wiadomo co takim do łbów strzeli, jeszcze urok jaki rzucą!
Po tych słowach na sali wre. Wszyscy krzyczą, jeden przez drugiego. Zupełnie nić nie można zrozumieć. Nagle postać siedząca obok Ciebie zaczyna mówić nie odrywając nawet fajki od ust. Mimo, że człowiek wcale nie sili się na uciszanie innych, wszyscy powoli się uspokajają. Ton jego głosu wprost zmusza do słuchania.
- To elfy. Elfy rozbiły obóz w waszym lesie. Dobrze wiecie wszyscy, że żadnego uroku na was nie rzucą, chyba że ten na który sami im pozwolicie. Wszyscy ślinicie się na widok elfek i boicie się, że wasze kobiety tak samo ślinią się na widok elfów. Nie w smak wam, że ich strzały trafiają za każdym razem, a wasze tylko co trzecia i to jak farta macie? Nie w smak wam, że oni tam teraz tańczą i śpiewają pod gwiazdami, że piją wino jakiego wy w życiu nie kosztowaliście, a wam tylko rozwodnione piwo i od rana harówka. Ja was rozumiem. Przepędzić chcecie to czego nie znacie, czego się lękacie i co was w oczy kole. No to ja wam o nich opowiem, co byście wiedzieli kogo przepędzacie.
Postać przysuwa do siebie świecę stojącą na środku stołu i zdejmuje z głowy kaptur. Po sali przechodzi szmer. Pół twarzy człowieka pokryta jest gojącą się, lecz wciąż ohydną raną. Po reakcjach ludzi widać, że znają tę twarz, a mimo to odwracają wzrok. Sam krztusisz się na jej widok piwem.
- Tak to mnie urządziły psubraty orki, o tym gadać nie trza, bo wiecie to dobrze. Nie wiecie jeno kto mi wtedy w sukurs przyszedł, gdym w lesie bez ducha leżał. Gdyby nie to, pewnie bym tam ducha wyzionął, a jeśli nawet nie, to teraz bym waszych gęb paskudnych nie oglądał. Nie kto inny jak te wasze straszne elfy uratowały mi wzrok.
Wszystkie oczy na sali patrzą w podłogę. Nikt nie ma odwagi wyrzec nawet słowa.
- Przygarnęły mnie jak swego, leczyły długie tygodnie, wyleczyły tak, że i wy niebawem śniadanie zwracać przestaniecie patrząc na mnie. Gdyby nie one, pół twarzy bym nie miał, a dzięki ich specyfikom goi się jak na psie. Nigdym wam nie opowiadał com widział w ichnej wiosce, to teraz powiem.
Człowiek zaciąga się dymem z fajki i mówi spokojnie dalej.
- Jak już nieco wydobrzałem, tak że chodzić mogłem i do domu mi się ckniło zaprosiły mnie na ognisko, święto to jakieś ichne było, Lammas mówiły, czy tak jakoś. Ten, co mnie doglądał jak bez ducha leżałem, zaprowadził mnie przez las w miejsce gdzie ucztować miały. Drzewa tam takie rosły jakich nigdym nie widział, domy wokół nich piękne, okiennice jakby z koronki zrobione, wszystko aż się skrzyło w świetle lampionów. Mnogo ich tam było, a wszystkie jako i te z lasu naszego piękne i dostojne. Oszołomiony nieco tym wszystkim byłem, bo jako sen to wyglądało. Ogień wielki po środku polany rozpaliły, w wokół światła kolorowe latały, nie wiem ja czy to magia była, czy istoty jakieś nieznane. Niektóre z nich twarze ozdobione dziwnymi malunkami miały i włosy w barwach tak pięknych, że dech w piersiach zapierało. Ale nic to wszystko w obliczu ichnych kobiet. Te jako rajskie ptaki z wielkimi sarnimi oczami i śmiechem srebrzystym były. Gdy wszyscy zasiedli wokół ognia cisza zapanowała, z kręgu powstało kilka z nich i choć młode oblicza mieli, w oczach ich mądrość wiekową widać było. Jakaś Starszyzna, pomyślałem ja wtedy, być to musi. Unieśli dłonie i mówić poczęli w ichnym języku co jako śpiew się wydawał. Nic nie rozumiałem, ale przed oczyma stanęły mi lasy bezbrzeżne, morze falujące, wodospady skrzące się w świetle księżyca. Gdy mówić skończyli pozostałe elfy krzyknęły coś chórem, że aż gwiazdy na nieboskłonie zamigotały. Potem kilka z nich grać zaczęło, a muzyka... Takiej muzyki nigdym nie słyszał. Instrumenty ich lśniły światłem dziwnym, a dźwięk każdy jakby żywy. Elfki śpiewać poczęły i mimo, iż znowu nic zrozumieć z ich języka nie mogłem, poczułem o czym śpiewają. W śpiewie tym tęsknoty tyle i emocji było, że trudno to słowami opisać. Kiedy skończyły zabawa się zaczęła. Niektóre opowiadały sobie historie jakoweś, ale wszystko w ichnym języku. W końcu jedna z elfek rzekła po naszemu, że przecie gościa mają i nie godzi się zostawiać go tak samemu sobie. Wtedy jeden z tych Starszych, w szacie co jako niebo barwę miała, spojrzał na mnie i powiedział, że chętnie by czegoś posłuchały, opowieści jakieś i że może bym ja coś rzekł. Zmieszałem się bardzo, bo co ja im mogłem opowiedzieć. Powiedziałem jeno, że to ja więcej się dowiedzieć od nich mogę i jeśli ich wola taka, to ja chętnie bym ich historyji posłuchał. Starszy elf skinął dostojnie głową, zerknął na siedzącego po swojej prawej elfa. Ten włosy miał koloru chabrów, zaplecione w dziwne sploty. Twarz jego zdobił malunek co od czoła na lewe oko nachodził, a w oczach jego błysk widać było. Zapytał co chciałbym wiedzieć. Pod spojrzeniem jego nieśmiało rzekłem, że chętnie posłucham skąd przybywają i kogo za stwórcę swego mają. Elf uśmiechnął się lekko i opowiadać zaczął:
- Przed wiekami, kiedy to ziemie skały same przecinały i rwące strumienie, stąpały po niej różne istoty, które niektórzy bogami nazywają, inni duchami, żywiołami, a jeszcze inni Tchnieniem i Furią zwać je zwykli. Wszystkie one swój początek z Pustki Bezkresnej biorą i wszystkie jednym są, tylko w innej postaci. Wtedy to właśnie, byt przez ludzi Tchnieniem zwany przechadzał się między strumieniami i szmeru ich słuchał. Szept wodospadów tak bardzo miły mu był, że chciał go mieć zawsze przy sobie. Zastanawiał się jak zakląć brzmienie i wpadł na pomysł taki by stworzyć drzewo, a z niego harfę. Wyrosło ono jak tylko idea zrodziła się w istocie Tchnienia, a gałęzie jego skrzyły się złotem i srebrem. Liście szeptały wciąż opowieści najpiękniejsze, tak cudne, że strumień obok przepływający ucichł na chwilę. Na to wszystko nadciągnęła Furia, która to po świecie wędrowała. Nie miły był jej kojący szmer wśród liści Pradawnego Drzewa, gałąź więc jego złamała i w łuk i strzały ją przemieniła. Cięciwę z płomienia utkaną naciągnęła mocno i wypuściła strzałę o ognistym grocie prosto w drzewo. Ta wbiła się po lotkę. Ziemia zawyła, pień zatrząsł się od uderzenia tak silnie, że wicher w koronie się zerwał i zaszumiał straszliwie, strumień pod korzeniami płynący trysnął wodą w trwodze, że drzewo spłonie. Posypały się złoto-srebrzyste liście Wielkiego Drzewa, posypały się na wszystkie strony. Skroplone wodą, dotknięte ogniem, roztańczone na wietrze upadły na ziemię.
Tchnienie i Furię zahipnotyzował ten taniec stały tak i wpatrywały się swoim jestestwem w liście, aż te nie dotknęły ziemi. Wtedy stała się rzecz niesłychana, z liści narodziły się istoty o wielkich oczach. Narodziły się elfy.
Kiedy chabrowłosy skończył mówić zapadła długa cisza. Po chwili przerwał ją dźwięczny głos jakiejś elfki:
- Piękna to historia Elanthielu, piękna lecz wiedzieć musisz, że istnieje jeszcze inna.
Głos elfki krył w sobie ironię, jednak patrzyła na elfa pełnym ciepła wzrokiem. Elf żachnął się i wziął łyk wina. Oczy miała szmaragdowe, a srebrne włosy spływały długimi puklami na ramiona. Opowiedziała mi historię, z której wynikało, że elfy z światła gwiazd się zrodziły, a dowodem tego na ziemi są kamienie, w których podobno zaklęta jest dusza pierwszych elfów.
Gwiezdne szafiry. Później usłyszałem jeszcze kilka opowieści, wszystkie tak samo piękne, a każda inna. Tak jak elfy, które je opowiadały. Niektóre dumne i wyniosłe, mówiły spokojnie i jakby bez emocji, inne opowiadając gestykulowały i ekscytowały się z każdym słowem. Były tam i takie, które pytane nie odpowiadały, tylko patrzyły na mnie wzrokiem wiele mówiącym o tym, co myślą o mojej obecności. Jednak ani słowem mi odczuć nie dały żem tam nieproszony. Byłem ich gościem. Dowiedziałem się później, że wśród nich podział istnieje, dlatego pewnie historii ich powstania kilka usłyszałem. Dzielą się one mianowicie na Elfy Leśne (te bardziej nieokiełznane) i Elfy Wysokie. Wielem tam jeszcze widział niesamowitych rzeczy, ale jedno zapamiętam do końca swych dni. Kiedy się żegnałem z nimi, obdarowany hojnie nowym wierzchowcem, futrem i jadłem, zapytałem elfa który mnie odprowadzał, czy te wszystkie legendy prawdą są, a jeśli tak, to która z nich najprawdziwsza. Odpowiedział mi takimi słowami:
- Wszystko mój wilku zależy od tego kto słucha. Jeśli słucha głupiec, którego oczy i uszy zamknięta są na cuda świata, żadnej prawdy tam nie odnajdzie.
Zapytałem czym tedy się różnimy my i oni, a on na to rzekł z tajemniczym uśmiechem:
- Wszyscy jesteśmy roztańczonymi na wietrze liśćmi, różnica jest tylko jedna, niektóre z nas zachowały pamięć o swoim drzewie, inne dały się porwać i uwieść wichrom.


Człowiek przestał mówić, a w sali zapanowała absolutna cisza. Wstajesz ukradkiem i wychodzisz z karczmy zostawiając pogrążonych w zamyśleniu ludzi samym sobie. Na zewnątrz panuje mrok, noc otula Cię swoim czarnym płaszczem. Z nieboskłonu patrzą na Ciebie gwiazdy, zaciskasz dłoń na chowanym w kieszeni małym kamyczku szafirowej barwy. Rozglądasz się i bez wahania wybierasz krętą, wąską ścieżkę. Ścieżka znika w pobliskim lesie...





Elfy Leśne: Silna więź z naturą sprawiła, że Leśne elfy przejęły wiele z jej praw. Szacunek dla wszelkiego życia, ale również dzikość się nieodłącznym elementem ich psychiki. Leśny elf to istota szczera do bólu, dlatego też często uznawane są przez krótkowzrocznych za bezczelne (nie należy mylić tu bezczelności z chamstwem i prostactwem, którym gardzą) i nieokiełznane. Charakteryzują się również specyficznym, często podszytym ironią, poczuciem humoru. Dziedzictwo krwi sprawia, iż są to istoty dumne i honorowe. Jeżeli ktoś zasłuży na ich przyjaźń, może być pewien ich lojalności. Z drugiej strony, jeśli ściągnie na siebie gniew leśnego elfa, może być pewien, że nigdy nie będzie mu to zapomniane. Bardziej pamiętliwe od swych Wysokich braci, leśne elfy często dają ponosić się emocjom, zawsze jednak pamiętając o swoim dziedzictwie. Jeśli zabijają, robią to bez przyjemności, nigdy nie profanują żadnych zwłok i nawet u najgorszego wroga potrafią docenić kunszt walki. Ciekawość świata sprawia, że są otwarte na nowe doświadczenia i znajomości, nawet te dotyczące innych ras (co często zarzucają im Elfy Wysokie). Traktują je jednak z pewną dozą nieufności. Nie interesują się polityką, dopóki nie dosięga ona lasów i ich samych. Przez to często uważane są przez swych Wysokich braci za ignorantów. Ich charakter można określić jako neutralny. Jednak jeśli uwierzą w jakąś sprawę, oddają się jej bez reszty i często gotowe są ginąć w imię idei. Najwyżej cenioną wśród nich wartością jest wolność. Dlatego nieczęsto ich udziałem są trwałe związki. Ich styl życia ulega ciągłym zmianom. Czasami miesiącami wiodą samotne życie omijając miasta, by później być częstymi bywalcami w najludniejszych z nich. Kochają samotne wyprawy na krańce świata w poszukiwaniu nowych doświadczeń, a zarazem świetnie czują się w przeludnionych oberżach. Ze wszystkich sztuk największym uznaniem wśród nich cieszy się muzyka i taniec. Podziwiają wprawnych wojowników (szczególnie łuczników). W walce zatracają się tak samo jak w tańcu. Ich gracja, zwinność i niesamowita kondycja, sprawiają, że oglądanie ich podczas walki dostarcza niezapomnianych wrażeń estetycznych. Fascynuje je wszelka broń i instrumenty, dlatego darzą ogromnym szacunkiem, a niemal czcią, wprawnych rzemieślników. Nieczęsto zajmują się magią, gdyż wymaga ona zbyt długich i w ich przekonaniu nudnych studiów. Jednak gdy już podążą ścieżką maga robią to z pasją, bardziej przypominając szamanów niż magów.
Wygląd: Elfy Leśne często ozdabiają swoje ciała tatuażami (w tym twarze). Podczas leśnych wędrówek preferują wygodny, nierzucający się w oczy ubiór, najczęściej w kolorach lasu i ziemi. Jednak w czasie wizyt w miastach bardzo często ubierają się niesamowicie kolorowo (kolory ziemi i ognia)i oryginalnie. Z uwagi na to, że makijaż jest podobno wynalazkiem elfek, korzystają one z niego z fantazją. Włosy ozdabiają różnymi splotami, wplatając w nie kwiaty, muszle i kolorowe pióra. Nie jest to jednak regułą, gdyż niektóre z leśnych elfów preferują surowy 'leśny' wygląd do tego stopnia, że nawet podczas uroczystości z niego nie rezygnują.

Elfy Wysokie: Elfy Wysokie, w przeciwieństwie do swoich Leśnych braci są bardziej zdystansowane. Przez nieprzychylnych często uznawane są za nieczułe i wyniosłe. Jak każdy elf cenią one życie w każdej postaci. Jednak są wbrew pozorom mniej tolerancyjne od Elfów Leśnych, za to mają od nich więcej cierpliwości. ?atwiej panują nad swoimi emocjami, przez co są lepszymi dyplomatami. Losy świata nie są im obojętne i dlatego bardziej interesują się polityką niż Elfy Leśne. Świadome swego pochodzenia, traktują inne rasy z dystansem, co często niesłusznie poczytywane jest, jako wrogość. Wysokie elfy najbardziej cenią harmonię i sprawiedliwość. Często zajmują się magią i tym wszystkim do czego ich impulsywniejsi bracia nie mają cierpliwości (także kowalstwem - nigdy jednak nie wydobywają same rudy). Potrafią być bardzo przebiegłe i jeśli wierzą w swoją sprawę nie cofają się przed intrygami. Są również fenomenalnymi taktykami. Oszczędne w słowach, często na wszelkie zaczepki reagują ignorowaniem rozmówcy. Wyprowadzone z równowagi potrafią być jednak bardzo okrutne. Ich poczucie humoru podszyte jest nierzadko szyderstwem. Zaufanie i przyjaźń Wysokiego Elfa jest bardzo trudno zdobyć, szczególnie jeśli nie jest się reprezentantem Starszej Rasy. W walce są niesamowicie precyzyjne i jak we wszystkim dążą do doskonałości. Mówią językiem bardziej wyszukanym niż elfy Leśne. Tak samo jak ich bracia kochają muzykę i taniec, ale także inne dziedziny sztuki. W życiu ponad doświadczenia stawiają wiedzę. Są tez bardziej stałe w uczuciach i mają więcej ogłady niż ich Leśni bracia. Często uważane za ekscentryczne, mieszkają zwykle w pięknych posiadłościach, do których czasami się przywiązują.
Wygląd: Elfy Wysokie najczęściej noszą wspaniałe szaty, ozdabiane drogocennymi kamieniami i wykonane z najlepszej jakości materiałów. Przepych w ubiorze nie jest jednak ostentacyjny, polega raczej na wyjątkowości koloru i jakości materiału. Preferują one kolory powietrza i wody - błękity, granaty, fiolety, srebro, szary itd. Gdy przychodzi czas walki kompletują uzbrojenie najlepszej jakości i wkładają szaty w swoich ulubionych (rodowych) kolorach. Podczas uroczystości i w czasie pokoju ozdabiają głowy kosztownymi, misternie wykonanymi diademami. Włosy zaplatają w wytworne fryzury. Lubią również wyjątkową biżuterię, wykonaną z precyzyjnie szlifowanych kamieni szlachetnych i fantazyjnie plecionego metalu szlachetnego.

Jednak jeśli chodzi o wygląd, to wszelkie zasady są jedynie bardzo ogólnym zarysem, ponieważ każdy elf ma swój własny styl wyrażania siebie. Dlatego nikogo nie dziwi Leśny Elf w powłóczystych, wspaniałych szatach, ani Elf Wysoki w skromnym, wygodnym stroju podróżnym.

Stosunki pomiędzy elfami: Zarówno Elfy Wysokie, jak i Leśne szanują siebie nawzajem. Sprzeczności w ich postrzeganiu świata, temperamencie i upodobaniach, prowadzą często do sprzeczek pomiędzy nimi. Nigdy jednak nie przeradza się to w prawdziwą niechęć. Ich stosunki, podobne są do tych między bardzo zżytym ze sobą rodzeństwem – drobne utarczki często są bardziej udawane niż prawdziwe. Czasami wydaje się nawet, że sprzeczki służą właściwie elfom jako rozrywka. Elfy Leśne zarzucają często Wysokim zbytni dystans do innych, obwiniają je za to, że zapracowały na wizerunek zarozumiałego, nieczułego elfa. Jednocześnie kpią z ich zainteresowania polityką i dążenia do jak największej precyzji we wszystkim. Elfy Wysokie natomiast traktują Leśnych braci jak rozkapryszone dzieci, co rodzi częste kłótnie. Maja im za złe, to że niweczą swoim ostrym językiem ich wysiłki w dyplomacji. Podśmiewają się również z ich niestałości i zmienności oraz nieopanowania.
Jednak gdy przychodzi czas próby, wszystkie elfy stają solidarnie za sobą, a podziały między nimi znikają, jak zdmuchnięte wiatrem. Żaden elf nie odmawia pomocy swemu bratu, gdy ten jej potrzebuje. Obojętność w tej kwestii jest dla Elfów, czy to Leśnych, czy Wysokich, największa plamą na honorze.

Doodano: 2008-04-21
(Ostatnia Zmiana: 2009-11-22)